ROZDZIAŁ VI
Miałam przepiękny sen, tak był najlepszy. Może spowodowały go wczorajsze wydarzenia, tak może spowodował go Bartek. Nie mogłam zapomnieć o tym co wczoraj zrobił. Myślałam o nim, przed snem i jak się obudziłam.
Ubrałam się szybko, a następnie poszłam na śniadanie.
- Co ty dzisiaj taka rozpromieniona? - Zapytał tata
- Po prostu miałam cudowny sen - U uśmiechałam się.
- Jasne - Mama nałożyła mi na talerz trochę jajecznicy.
Po śniadaniu miałam jeszcze trochę czasu dla siebie, zanim pójdę do szkoły, więc usiadłam z książka. Nie zdążyłam przeczytać nawet pierwszej linijki. kiedy rozległ się głos mojego telefonu. Aha...zdzwoni Gośka, pewnie znów chce bym poszła do pani Słowińskiej.
- Nie mam się w co ubrać - usłyszałam w słuchawce jęk koleżanki.
- Normalka - skomentowałam złośliwie.
- Nie no, ale na serio.
- Ależ ja ci wierze - Powiedziałam ironicznie. - Szkoda tylko, ze nie masz się w co ubrać w co drugi dzień.
- Nie co drugi, co trzeci - Małgosia zaśmiała się.
- Tak co trzeci. - Przytaknęłam
- A tak w ogóle będziesz wcześniej w szkole.
- Nie! Ja też mam życie!
- Dobra to pa
- Czyli jednak masz co założyć? Pa
No więc w taki oto sposób chwilka czasu przed szkołą, która planowałam spędzić czytając książkę pękła jak mydlana bańka przez Gosie, tak mogłam jej podziękować.
Dotarłam do szkoły, przywitała mnie jak zawsze Gosia która jak zapowiedziała była lekko przed czasem.
- Słuchaj wczoraj pogodziłam się z Łukaszem! - Nie dawała mi spokoju, kiedy zmieniałam buty.
- Łał...to wy byliście pokłóceni? - Uśmiechnęłam się szeroko do niej.
- Tak! I gdybyś mnie choć odrobinę słuchała to byś wiedziała.
- Ale ty i tak ciągle gadasz o tym samym - weszłyśmy na górę, pod oknem stał Bartek, opierał się o ścianę i rozmawiał z kolegą. Uśmiechnęłam się do siebie.
- Czy coś przegapiłam?
- Nie, dlaczego? - Udałam głupią.
- No wiesz...- Nie dokończyła zdania. ponieważ podszedł do nas Bartek.
- Hej, jak tam Mateusz? - Zapytał się mnie i uśmiechnął .
- A dobrze, dziękuje. - Odwzajemniłam uśmiech. - Dziękuje, ze mi pomogłeś. - Bartek przytulił mnie, a ja poczułam, ze się rumienie. Tak jak zawsze...czy to musi zawsze mi się zdarzać?
Gdy się obejrzałam Gosi już nie było, uciekła i zostawiła mnie sama wrednota jedna.
No ale zrobiłabym raczej to samo na jej miejscu.
Udałam się pod sale od matematyki i usiadłam obok Martyny. Ta wtuliła się we mnie.
- Co tam?
- Nic nowego, a u ciebie?
- Gosia mi powiedziała. - Martyna spojrzała się na mnie mina zabójcy. - Co mi nic nie mówisz.
- Ale nie ma o czym.
- Jasne...No to opowiadaj. - Oczy dziewczyny zaświeciły się z podekscytowania.
- No, ale na serio nic nie zaszło. - Opowiedziałam jej o wczorajszych wydarzeniach.
- Trzeba było go pocałować!
- Jasne już lecę.
Matematyka przeleciała mi szybko, nie zwracałam uwagi nawet na to co mówiła pani.
Na przerwie podszedł do mnie znów ciemnowłosy wybawiciel mego brata.
- Wiesz...- Zaczął - Zadzwoniłbym do ciebie, co z twoim bratem wczoraj...Ale nie posiadam twojego numer.
- Jasne. - Uśmiechnęłam się i podałam mu numer.
Cały dzień uważałam za udany. Gdy wróciłam do domu nawet nie byłam zmęczona. Zjadłam obiad i usiadłam do komputera. Minęła godzina, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Ktoś do ciebie córciu - Krzyknęła mama z przedpokoju.
Zdjęłam słuchawki i pobiegłam do przedpokoju. W drzwiach stała zapłakana Martyna, podeszłam i przytuliłam się do niej.
- Co się stało kochanie? - Spytałam się czule i zaprowadziłam ją do mojego pokoju.
- Widziałam...widziałam...go. - Martyna próbowała mi powiedzieć, lecz wydawało się, jakby każde słowo sprawiało jej ból.
- Już dobrze, poczekaj tu chwile. - dałam jej kawałek czekolady.
Gdy Martyna już się uspokoiła. opowiedziała mi, że widziała jak jej chłopak Karol całował Asię. Dziewczynę z równoległej klasy.
Gdy kładłam się spać dostałam sms od Bartka.
" Jak minął dzień"
_______________________________________________
Dziękuje za wszystkie komentarze, Rozdział dziś troszkę dłuższy :)
Zasada ta sama 5 komentarzy = rozdział
nalnana
∂яєαм σf ℓσνє ♥
niedziela, 2 czerwca 2013
sobota, 1 czerwca 2013
ROZDZIAŁ V
- Ania… - usłyszałam mamę wołającą mnie z drugiego pokoju.
- Idę, idę. – Stanęłam w dzwiach dużego pokoju, mama
siedziała na bezowej sofie ze skóry. Wychyliła głowę zza komputera i
uśmiechnęła się.
- Pójdz proszę z Mateuszem na plac zabaw, jego tak roznosi,
a ja mam dużo pracy. – Mamusia spojrzała się na mnie mina dziecka, które
chciałoby dostać lizaka. Ponieważ nie miałam za bardzo nic do roboty, zgodziłam
się na tę propozycje.
Było ciepło, na niebie widniały chmury, które układały się w
przeróżne kształty. Pamiętam, że jak byłam mniejsza bardzo lubiła, siadać z mamą na łące, patrzeć w niebo i używać
swojej wyobraźni by znajdywać w nich zwierzęta, postacie z bajek i inne dziwne
stworki.
W drodze na plac zabaw kupiłam nam lody, gdy doszliśmy na
miejsce oczywiście niezgodnie z zaleceniami mamy zamiast obserwować brata,
usiadłam na ławce, włożyłam słuchawki i
patrzyłam ssie w niebo. Przed oczami przeleciała mi chmura, która przypominała
słonia, a kolejna helikopter…
- Hej. – Zza swoich pleców usłyszałam znajomy głos.
- O cześć. – Przywitałam go serdecznym uśmiechem i wyjęłam
słuchawki z uszu.
- Mogę się przysiąść ?
- Jasne. – I znów się uśmiechnęłam. Chłopak przysiadł koło
mnie i poczułam fale męskich perfum. Bartek był ładny, nie można powiedzieć, ze
nie. Ale jakoś nigdy nie podobał i się specjalnie .Może dlatego, iż nie znałam
go dobrze.
- Co tu robisz? – Zapytał uśmiechając się zawadiacko.
- Pilnuje potwora, a ty? – Chłopak roześmiał się.
- Zabawna jesteś wiesz? Ja? Zobaczyłem ciebie i postanowiłem
podejść. – Poczułam, że właśnie w tym momencie się rumienie. Bartek zdjął
okulary i spojrzał mi w oczy swymi dość dużymi o koloru czekolady. To był już chwyt
poniżej pasa. Momentalnie moje policzki stały się czerwone, a ja nic nie mogłam
na to poradzić.
Spojrzałam w stronę placu, by odwrócić wzrok i przy
okazji odszukać brata. Nagle z niewielkiej drewnianej zjeżdżali, dobiegł mnie płacz mojego brata. Mateusz najprawdopodobniej z niej spadł, leżał na piasku pod zjeżdżalnią płacząc. Zerwałam się z ławki by lecieć mu pomóc, nim się obejrzałam Bartek niósł go na rekach. Zabrałam od niego brata i mocno przytuliłam.- Coś się stało - Spytałam się Mateusza, ale nie musiałam długo czekać na odpowiedz, bo zauważyłam że otarł sobie lewe kolano.
- Boli cię jeszcze coś? - Tym razem zapytał Bartek. Mały pokiwał przecząco galową, wycierając zapłakane oczy.
Bartek niósł Mateusza przez cala drogę do domu.
- Dziękuję ci - dałam mu buziaka w policzek i zabrałam Matiego. Bartek uśmiechnął się i poszedł.
Nie było mamy w domu, znalazłam tylko kartkę, że jest u sąsiadki. No wiec musimy poradzić sobie sami. Wzięłam z łazienki wodę utlenioną i plaster, obmyłam mu kolano - muszę przyznać, ze był bardzo dzielny i przykleiłam plaster.
- Już w porządku? - Zapytałam się małego.\
- Tak - uśmiechnął się i przytulił do mnie.
Gdy wróciła mama opowiedziałam jej cała historie pomijając Bartka. Mateusz potwierdził moja wersje. Wiedziałam po prostu, ze mama była by zła, ze zamiast patrzeć na brata zajmowałam się chłopakiem.
Gdy położyłam się do łózka, myślałam o dzisiejszym zdarzeniu. Nie znałam Bartka z tej strony, może jeszcze mnie czymś zaskoczy.
_______________________________________________________
No to jest rozdział 5, wiem ze jest 7 komentarzy, a miało być 8, no ale niech będzie. W końcu jest dzień dziecka :))
Zasadę zmienię bo widać, ze 8 komentarzy to za dużo no to niech będzie 5 komentarzy = rozdział
niedziela, 26 maja 2013
ROZDZIAŁ IV
( Part 2)
Szłam długim korytarzem, mijając śmiejących się ludzi.
Szukałam wzrokiem sali nr 15 - sala j.niemieckiego. Nagle zobaczyłam kolejna
wartkie lecącą w moim kierunku.
- Ankaaa - Krzyczała Kamila na całe gardło, wpadając na
mnie.
- Cicho debilko, chcesz by cała szkoła znała moje imię. -
Położyłam palec na ustach Kamy, a ta parsknęła śmiechem.
- Tak! - Kama spojrzała na mnie swymi zielonymi oczkami.
Miała czarne, krótkie włosy i promienny uśmiech.
Doszłam razem z nią pod klasę i zadzwonił dzwonek. Nie lubię
niemca i nigdy go nie polubię, dlatego lekcja strasznie mi się ciągnęła,
Dobrze, że dzisiaj są wystawiane oceny
próbne, to chociaż lekcje są troszkę luźniejsze. Gdy tylko wyszliśmy z
klasy przybiegłam do Gośki, która była w innej grupie z niemieckiego i
właśnie wychodziła z klasy.
- Hejka, nie wyrobiłam się. - Popatrzyła na nią ze smutkiem.
- Trudno, a wiesz pani mnie pocałowała w policzek, jakbyś
była to też by cie pocałowała - Gośka uśmiechnęła się pokazując szereg zębów.
- Hej, byłaś u Słowika - doleciała do nas Ala.
- Spadaj, choć Ania -
Małgi obróciła się na pięcie.
Szłyśmy korytarzem i doleciał do nas chłopak o Czarnych
włosach i brązowych oczach.
- Siemka. - Uśmiechnął się, odwzajemniłam uśmiech.
- Pa -
dziewczyna odciągnęła mnie od chłopaka, mocnym szarpnięciem.
- Ałł.. Co się stało? - Spytałam.
- Nic, długa historia. - odwróciła głowę w inna stronę.
- Chodzi o Łukasza? - Był to chłopak Gosi, który przyjaźnił
się z Bartkiem. Niestety nie chodził do naszej szkoły.
- Taaa...potem ci powiem - Właśnie podeszła do nas Martyna.
- Był dzisiaj Karol na niemcu ? - Spytała mnie.
- Taa, gdzieś poszedł z Czarkiem. - I w tym właśnie momencie
zdałam sobie pytanie czemu Gosia i Martyna maja chłopaków, a ja NIE??
- Co się tak smutasz? - Wyrwała mnie z rozmyśleń Martyna .
- A nic, nic - Uśmiechnęłam się.
Za rogu wyjrzał Karol i Martyna pobiegła go przytulić.
Wyglądało to naprawdę słodko. Choć nie lubiłam go, dla Martyny go
znosiłam. Był to wysoki brunet, miał ciemne oczy, na które opadała grzywka.
Następna lekcją była geografia...nie lubię tej wrednej baby,
potem polski, matma i chemia.
Po szkole poszłam od razu do domu. Zjadłam obiad - spaghetti
i usiadłam w pokoju z moja ulubioną książką.: " Może to było tylko złudzenie... sen...Te
chwile wydawały mi się tak magiczne... Spacerowałam w
nocnej koszuli po willi przyglądając się z zachwytem tym rzeczom, których
wcześniej nie dostrzegałam. Zapewne
powinnam się wystraszyć, byłam sama w
domu w którym zawsze tętniło życie, ale
mnie przepełniała jakaś dziwna euforia. Każde spojrzenie sprawiało mi
ogromną przyjemność. "
Zamknęłam książkę, założyłam słuchawki i rozmyślałam....o
tym co rozmyślałam jeszcze w szkole...a mianowicie chłopaku. Przypomniałam
sobie mojego pierwszego i schowałam głowę w poduszkę...
Pamiętam… to było na koloniach...miał na imię Sebastian.... oh!
On nawet nie był za ładny, nie wiem co
mi się w nim podobało. Po koloniach już nie miałam z nim kontaktu, a że nie
pojechałam nie spotkałam już go więcej. I na całe szczęście.. Potrząsnęłam
głową jakby to wspomnienie miało wylecieć z mojej głowy.
____________________________________________________
No ta macie 2 część :)
Dziękuje, za wszystkie komentarze i oczywiście proszę o więcej :*
Zasada ta sama co poprzednio : 8 komentarzy = rozdział.
nalnana
piątek, 24 maja 2013
ROZDZIAŁ IV
(Part 1)
Przeciągnęłam się na łóżku. O...budzik jeszcze nie
zadzwonił. Która jest godzina?- Spojrzałam na zegarek, wskazywał 7.36. Ale
wcześnie, jak mogłam się już obudzić. Przeciągnęłam się jeszcze raz
- Auuu...- Wydobyłam z siebie głośne jęk, spadając z łóżka.
Do pokoju weszła mama, była jeszcze piżamie.
- Co się dzieje? - Spytała.
- Spadłam z łóżka
- A, a już myślałam, że coś ci się stało. - Mama zaśmiała
się.
- No, dzięki ja tu spadam z łóżka, a ty mówisz, że nic się
nie stało.
Naszą "rozmowę" przerwał dźwięk mojego dzwonka.
Dzwoniła Gośka.
- Aniu, kochanie, wiesz jak ja cię lubię.
- Pani Słowińska?
- Jak ty mnie dobrze znasz, zaczyna o 8.50, więc musimy być
o 8.45
- Nie chce mi się.
- No weź
- Zobaczę czy się wyrobie.
- Ok, to pa!
- Hej!
Rozłączyłam się i poszłam do kuchni na śniadanie. Matti
zostawał dzisiaj w domu, więc miałam nadzieje, że pewnie będzie długo spał.
Niestety to była tylko nadzieja. Zobaczyłam go w kuchni jedzącego płatki.
Blondynek był jeszcze w piżamie, siedział roześmiany i zajadał się
czekoladowymi kuleczkami. Nie chciałam mu psuć humoru, bo to nie jest tak, że
go nienawidziłam, kochałam go w końcu był to mój brat. Może czasem mnie
wkurzał, ale jednak zawsze sie o niego martwiłam.
- Hejka.
- Zobacz, co było w płatkach - Mateusz podał mi do ręki
plastikowego dinozaura.
- Śliczny - Pogłaskałam brata po głowie i oddalam zabawkę.
Na śniadanie zjadłam kanapkę z dżemem truskawkowym, ubrałam
się w czarne spodnie, białą bluzeczkę z krótkim rękawem i szary sweterek.
Niestety u nas w szkole można nosić tylko takie kolory. Po drodze do szkoły
słuchałam muzyki. Szłam ulicami nucąc ulubioną piosenkę. Piękna pogoda -
pomyślałam. Świeciło słońce i było dość ciepło. Tak idąc obserwowałam ludzi
dookoła. Naprawdę można wiele tak zboczyć. Dużo osób robi np; głupie miny, albo
kłóci się przez telefon. To śmiesznie wygląda.
W końcu stanęłam przed niewielkim beżowym budynkiem. Weszłam
do szkoły, nagle nadleciał do mnie ciemnowłosy chudzielec w zielonej
bejsbolówce. Wtuliła się we mnie mocno, prawie łamiąc mi żebra.
- Hej, Martyna.
- Siemka.
- Wiesz, że łamiesz mi żebra?
- No pewnie, właśnie tak ma być - Oderwała się ode mnie.
Patrzyła się na mnie brązowymi oczami, jej włosy opadały na ramiona. Ona jest
naprawdę ładna pomyślałam.
___________________________________________________________
Przepraszam, że podzieliłam ten rozdział na dwie części, ale byłby troszkę za długi.
Ponieważ tak dobrze nam idzie zmieniam trochę zasadę 8 komentarzy = rozdział .
I jeszcze jedno, teraz kolejne rozdziały będą pojawiać się możliwe iż w większych odstępach czasu.
nalnana
___________________________________________________________
Przepraszam, że podzieliłam ten rozdział na dwie części, ale byłby troszkę za długi.
Ponieważ tak dobrze nam idzie zmieniam trochę zasadę 8 komentarzy = rozdział .
I jeszcze jedno, teraz kolejne rozdziały będą pojawiać się możliwe iż w większych odstępach czasu.
nalnana
czwartek, 23 maja 2013
ROZDZIAŁ III
Obudziły mnie rano wrzaski Mattiego, śpiewał czołówkę
jakiejś bajki. O Boże.... czy on zawsze musi się tak drzeć. Wbiegłam do salony,
gdzie mój braciszek szalał.
- Zamknij się! - Krzyknęłam na całe gardło.
- Sama się zamknij. - Odszczeknął się!
- Masz szczęście...zaraz, gdzie są rodzice.
- Gdzieś pojechali, kazali mi powiedzieć, że masz śniadanie
w kuchni. - Wskazał ręką w kierunku kuchni. Przypomniałam sobie, ze jestem
głodna i pobiegłam do kuchni. Na stole leżał talerz z kanapka, była z białym
serem....Blee...ale obrzydlistwo. Obok leżała kartka : Pojechaliśmy do sklepu, niedługo będziemy.
Odrób lekcje i bądź mila dla brata.Kochamy cię.
Mama i Tata
Poszłam do mojego pokoju, otworzyłam szafę, nie mogłam się
zdecydować. W końcu wybrałam niebieskie rurki, koronkowa bluzkę i szare
bolerko.No, trzeba zrobić lekcje... Jest niedziela, a ja
nie mam nic zrobione Wyjęłam z plecaka książki. Od czego zaczniemy? Może
chemia, nienawidzę jej, no ale cóż lekcje trzeba zrobić. Otworzyłam zeszyt i
zaczęłam czytać polecenie. Zadanie nie było trudne, więc uporałam się z nim
szybko. I tak skończyłam wszystko. Była jakaś 14, kiedy przyjechali rodzice.
Pomogłam mamie rozpakować zakupy i poszłam zadzwonić do Goski.
- Hej, trochę mi nudno może wpadniesz?
- Czekaj spytam mamy ( chwila przerwy) Ok, mogę. A będzie
jeszcze ktoś?
- Zamierzałam zadzwonić do Ali, ale nie wiem czy przyjdzie.
- Ok, to będę za...a właściwie za ile muszę być??
- Nie wiem jak najszybciej.
- To będę za godzinkę.
- NAJSZYBCIEJ!! - Wrzasnęłam do telefonu.
- Też cię kocham! - Po drugiej stronie było słychać
cmokniecie i się rozłączyła.
Zadzwoniłam do Ali tez się zgodziła. Ponieważ mieszkała
bardzo blisko mnie przyszła zaraz po naszej rozmowie.
- Hej! - Rzuciłam się
przyjaciółce na szyje.
- Siemka, śliczna bluzka
- Dziękuje - Spojrzałam się na Ale ,była ubrana w jasne
brązowe rurki i różowa bluzkę.
Zaprosiłam ją do pokoju, przyniosłam paczkę słonych
orzeszków i usiadłam na pufie obok Ali.
- Przyjdzie jeszcze Gosia. - Spojrzałam się koleżankę, jej
piwne oczy były wpatrzone w jakiś punkt w podłodze. Brązowa grzywka spadała na
oczy. Jej to naprawdę nie przeszkadzało? Ja bym tak nie mogła, nie lubię gdy
włosy wchodzą w oczy. Dopiero teraz się spostrzegłam że Ala miała dużo brązowego
w sobie, jeśli tak to można nazwać - oczy, włosy, spodnie, no i buty. Zaśmiałam
się w duchu. Dobrze jej było w brązowym.
- Tak, to fajnie. Co będziemy robić.
- Może pójdziemy do kina? - Zaproponowałam
- Czemu nie, mi pasuje - Dziewczyna uśmiechnęła się, znów na
nią popatrzyłam.
- Co? Coś nie tak - Spytała odpowiednim tonem i miną, zawsze
tak robiła.
- Nie, nic. - Zaśmiałam się, Ala spojrzała na mnie z miną,
której nie można do niczego porównać. Była
jej osobista i to właśnie w niej kochałam. Z rozmyśleń wyrwał mnie
dzwonek do drzwi, przyszła Gośka.
- Hejka - Doszła do mnie i dała mi buziaka w policzek.
- No witaj, miała być godzina, a tymczasem od naszej rozmowy
minęło półtorej.
- Oj, kto by to liczył - Powiedziała z irytacją.
- JA! - Wskazałam ręką na siebie.
- No nareszcie wyglądasz jak człowiek! - To był tzw.
komplement Gośki!
- Haha, dzięki, ty też niczego sobie. - Spojrzałam na
dziewczynę, dziś miała już kręcone włosy. Ubrała się w jasnozieloną sukienkę i brązowe sandałki.
Małgosia weszła do mojego pokoju, przywitała się z Alą i
usiadła na brzegu mego łóżka.
- No to co, idziemy do kina - Pytanie było głównie
skierowane do Małgosi, bo Alę już pytałam.
- No pewnie, ale na co?
Ustaliłyśmy i poszłyśmy. Kino znajdowało się blisko mnie
więc nie miałyśmy problemów z dostaniem się. Film był superowy, odprowadziłyśmy
z Alą, Małgosie do domu i rozeszłyśmy się. No i kolejny dzień uważam za udany.
Po powrocie do domu, oglądałam jeszcze jakiś serial z rodzicami i bratem, po
czym poszłam się położyć. Słuchając muzyki zasnęłam.
_____________________________________________________
I o to jest kolejny rozdział ;d
Dziękuje za wszystkie komentarze i oczywiście proszę o więcej ;)
Zasada ta sama 5 komentarzy = rozdział
nalnana
środa, 22 maja 2013
ROZDZIAŁ II
Weszłam do domu Gosi, stałam tak w wąskim niebieskim korytarzyku,
gdy podeszła do mnie Umka. to Kotka
Gośki - miała takie miękkie, brązowe futerko. Przewinęła się koło mnie,
ocierając się o moją nogę.
- Wiesz, ona cię bardziej lubi niż Kaśkę.- Odezwała się
Małgi.
- Tak, a kiedyś jej się bałam! - Uśmiechnęłam się do
koleżanki.
Małgosia zaprosiła mnie do swojego pokoju, usiadłam na
czarnym krześle, przy brązowym biurku.
- No to co, idziemy po Oliwie i Kasie? - Spytałam i
spojrzałam się na dziewczynę. Ta się uśmiechnęła, ale po chwili mina jej
zrzedła.
- Po Kaśke?
- A co znów się z nią pokłóciłaś? - Dziewczyna spuściła
głowę w dół.
- No może, troszczę.
- To będzie odpowiednia okazja by się pogodzić! -
pociągnęłam koleżankę za rękę, ona złapała tylko szybko klucze z szafki i
wybiegłyśmy z domu. Po drodze zadzwoniłam do Oliwki i poinformowałam ja o tym,
że do niej idziemy. Była u niej Kasia, więc nie musiałyśmy iść pod jej dom.
Gdy byłyśmy już pod domem Oliwi, Gosia głośno westchnęła.
Uśmiechnęłam się do niej i złapałam ja za rękę.
- Hej! - Rzuciła się na mnie szczupła, długowłosa blondynka,
o niebieskich oczach i dała buziaka w policzek.
- Siemka. - Uśmiechnęłam się i oderwałam ją od siebie.
Oliwka spojrzała na bluzkę Gosi, pocałowała ją w policzek i
powiedziała " No pewnie, że za ciebie wyjdę". Małgi patrzyła na
dziewczynę z przerażeniem w oczach, a jak parsknęłam śmiechem.
- To nie dla ciebie zarezerwowane. - Powiedziałam dławiąc
się ze śmiechu.
- To będzie foch!- Oliwia udawała obrażoną.
- Co tu tak wesoło? - Nagle zza Oliwi wyłoniła się urocza
buźka Kaśki.
- Hej! - Rzuciłam się na koleżankę i spojrzałam na Małgosie.
- Cześć - Gośka zwróciła się do Kaski i przytuliła ją.
- Przepraszam.
- Nie, to ja przepraszam.
Weszłyśmy wszystkie do pokoju Oliwki. Był niebieski, a na
ścianach znajdowała się masa rysunki, Oli miała wielki talent.
- Ej, a tobie to nie za gorąco? - Spytała z irytacją w
głosie Oliwkę. Która była ubrana w białe rurki, beżową bluzkę i jasnoróżowe
bolerko.
- A nie! - Dziewczyna stanęła przed lustrem i obróciła się,
podeszła do niej Kaśka i zepchnęła ja tyłkiem.
- Aaaaa, to bolało - parsknęłyśmy wszystkie śmiechem.
Kasia zaczęła robić przed lustrem głupie miny, dołączyłam
się do niej. Nagłe ktoś, a właściwie Oliwia dał mi klapsa.
- Tak, wyglądasz sexi - Zanim się obejrzałam Kaśka i Gosia
tarzały się ze śmiechu na podłodze.
- Ktoś tu jest chyba nie wyżyty seksualnie?
- Ciekawe kto?
Resztę dnia spędziłyśmy włócząc się i robiąc sobie nawzajem
i innym żarty. Zabawę miałyśmy przednia, wróciłam do domu w doskonałym
nastroju. Ponieważ było już późno, wzięłam kąpiel i poszłam od razu spać.
______________________________________________
Postanowiłam wprowadzić taka zasadę 5 komentarzy = rozdział, Za jakiś czas może podniosę cenę ;) Dziękuję za wszystkie komentarze.
nalnana
wtorek, 21 maja 2013
ROZDZIAŁ I :P
Obudziły mnie
promienie słońca, wpadające do mojego pokoju prze okno. - O tak, to jest to
sobota. Uwielbiam ją, to mój ulubiony dzień i jeszcze to, że jest wiosna, po
prostu MEGA!! Ten dzień na prawdę zapowiada się obiecująco. Poleżałam tak
jeszcze przez chwile i postanowiłam wstać. Oczywiście nie byłam pierwsza - mama
od samego rana krzątała się w kuchni, robiąc naleśniki, a mój sześcioletni
braciszek biegał po swoim pokoju
wykrzykując jakieś dialogi z bajek. No tak, czyli przykładowy sobotni poranek.
Tata także wstał, jeszcze w piżamach wszyscy poszliśmy jeść śniadanie.
- I jak tam, dużo lekcji masz na poniedziałek... - zaczęła
mama, a zapowiadało się tak fajnie.
- Nie.. - burknęłam pod nosem
- Mamo, jestem jeszcze głodny - Mateusz przerwał nasz, jakże
interesujący dialog.
- Zamknij się, ty zawsze musisz się tak drzeć? - Wydarłam
się na brata.
- Anka- jak ty się odzywasz do brata! -Zwrócił mi uwagę
tata.
- No właśnie- Mati, o OMG, ale on mnie wkurza!!
Uszczypnęłam brata w bok.
- Aaa!! Mamo ona mnie bije! - Wrzasnął brat.
- Po pierwsze, to nie bije, tylko szczypie, a po drugie
należało ci się - uśmiechnęłam się szyderczo do brata.
- Spokój - zakończyła naszą kłótnie mama.
Po śniadaniu, poszłam do łazienki, ubrałam się i wróciłam do
pokoju. Założyłam słuchawki i włączyłam mp3, rozmyślałam o szkole i znajomych,
Moje przemyślenia przerwał dzwonek telefonu, dzwoniła Małgosia.
- Hej, wyjdziesz na dwór?
- Ok, a gdzie jesteś?
- Jeszcze w domu.
- Ok, to będę, u ciebie za półgodziny.
- To do zobaczenia.
- Pa.
Gdy skończyłam rozmowę, wleciałam do kuchni;
- Mamo, wychodzę na
dwór.
- Ok, a gdzie idziesz? - Spytała mama. A tak właściwie po co
jej to, ona wychodzi czy ja?
- Do Gośki.
- Tylko uważaj jak będziesz przechodziła przez ulice-
drażniła się zemną mama.
- Mamo! Nie mam pięciu lat, w przeciwieństwie do
niektórych.- Spojrzałam na mojego brata, układającego klocki na bacie
kuchennym.
- Ja mam już 6!! - Odezwał się.
- A zachowujesz się jakbyś miał 3- Pokazałam mu język.
- A ty.. - Zaczął się jąkać.
- Jak byś była w wieku twego brata - W traciła się mama
głaszcząc Mattiego po głowie. On wtulił się w mamę i pokazał język.
Odwdzięczyłam się tym samym.
- To ja lecę pa!
- Pa córciu - krzyknęła mama.
Założyłam tenisówki i wybiegłam z domu, szłam ulicami
rozmyślając co będę robiła z Gośką. Pewnie pójdziemy jeszcze po Kaśkę i Oliwie,
No zobaczymy. Gdy już dotarłam na miejsce, spojrzałam na niebiesko-żółty wysoki
blog. Dobrze znałam to miejsce często tu przychodziłam. Doszłam do ostatniej
klatki i wcisnęłam numerek 105. Po chwili usłyszałam głos koleżanki i weszłam
na górę. Trochę tego było ( chodzi o schody) ,ale uporałam się szybko i
stanęłam pod brązowymi drzwiami. Po chwili drzwi otworzyła zielonooka brunetka.
Jej zazwyczaj kręcone włosy, były teraz wyprostowane, patrzyła się na mnie i
uśmiechała, odsłaniając swoje białe zęby. Była ubrana w białą bluzkę z napisem
"Marry Me" i krótkie czarne szorty. Gosia była strasznie chuda, ale w
tym stroju wyglądała na prawdę fajnie.
- Hej - dziewczyna rzuciła mi się na szyje.
- Cześć, jest ktoś w domu? -
Spytałam odrywając się z uścisku.
- Nie, wchodź
____________________________________________________
____________________________________________________
No to napisałam pierwszy rozdział. Mam nadzieje że wam się
podoba :P Proszę o komentarze XD
Pozdrawiam :**
nalnana
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)