niedziela, 2 czerwca 2013

ROZDZIAŁ VI

Miałam przepiękny sen, tak był najlepszy. Może spowodowały go wczorajsze wydarzenia, tak może spowodował go Bartek. Nie mogłam zapomnieć o tym co wczoraj zrobił. Myślałam o nim, przed snem i jak się obudziłam.
Ubrałam się szybko, a następnie poszłam na śniadanie.
- Co ty dzisiaj taka rozpromieniona? - Zapytał tata
- Po prostu miałam cudowny sen - U uśmiechałam się.
- Jasne - Mama nałożyła mi na talerz trochę jajecznicy.
Po śniadaniu miałam jeszcze trochę czasu dla siebie, zanim pójdę do szkoły, więc usiadłam z książka. Nie zdążyłam przeczytać nawet pierwszej linijki. kiedy rozległ się głos mojego telefonu. Aha...zdzwoni Gośka, pewnie znów chce bym poszła do pani Słowińskiej.
- Nie mam się w co ubrać - usłyszałam w słuchawce jęk koleżanki.
- Normalka - skomentowałam złośliwie.
- Nie no, ale na serio.
- Ależ ja ci wierze - Powiedziałam ironicznie. - Szkoda tylko, ze nie masz się w co ubrać w co drugi dzień.
- Nie co drugi, co trzeci - Małgosia zaśmiała się.
- Tak co trzeci. - Przytaknęłam
- A tak w ogóle będziesz wcześniej w szkole.
- Nie! Ja też mam życie!
- Dobra to pa
- Czyli jednak masz co założyć? Pa
No więc w taki oto sposób chwilka czasu przed szkołą, która planowałam spędzić czytając książkę pękła jak mydlana bańka przez Gosie, tak mogłam jej podziękować.
Dotarłam do szkoły, przywitała mnie jak zawsze Gosia która jak zapowiedziała była lekko przed czasem.
- Słuchaj wczoraj pogodziłam się z Łukaszem! - Nie dawała mi spokoju, kiedy zmieniałam buty.
- Łał...to wy byliście pokłóceni? - Uśmiechnęłam się szeroko do niej.
- Tak! I gdybyś mnie choć odrobinę słuchała to byś wiedziała.
- Ale ty i tak ciągle gadasz o tym samym - weszłyśmy na górę, pod oknem stał Bartek, opierał się o ścianę i rozmawiał z kolegą. Uśmiechnęłam się do siebie.
- Czy coś przegapiłam?
- Nie, dlaczego? - Udałam głupią.
- No wiesz...- Nie dokończyła zdania. ponieważ podszedł do nas Bartek.
- Hej, jak tam Mateusz? - Zapytał się mnie i uśmiechnął .
- A dobrze, dziękuje. - Odwzajemniłam uśmiech. - Dziękuje, ze mi pomogłeś. - Bartek przytulił mnie, a ja poczułam, ze się rumienie. Tak jak zawsze...czy to musi zawsze mi się zdarzać?
Gdy się obejrzałam Gosi już nie było, uciekła i zostawiła mnie sama wrednota jedna.
No ale zrobiłabym raczej to samo na jej miejscu.
Udałam się pod sale od matematyki i usiadłam obok Martyny. Ta wtuliła się we mnie.
- Co tam?
- Nic nowego, a u ciebie?
- Gosia mi powiedziała. - Martyna spojrzała się na mnie mina zabójcy. - Co mi nic nie mówisz.
- Ale nie ma o czym.
- Jasne...No to opowiadaj. - Oczy dziewczyny zaświeciły się z podekscytowania.
- No, ale na serio nic nie zaszło. - Opowiedziałam jej o wczorajszych wydarzeniach.
- Trzeba było go pocałować!
- Jasne już lecę.
Matematyka przeleciała mi szybko, nie zwracałam uwagi nawet na to co mówiła pani.
Na przerwie podszedł do mnie znów ciemnowłosy wybawiciel mego brata.
- Wiesz...- Zaczął - Zadzwoniłbym do ciebie, co z twoim bratem wczoraj...Ale nie posiadam twojego numer.
- Jasne. - Uśmiechnęłam się i podałam mu numer.
Cały dzień uważałam za udany. Gdy wróciłam do domu nawet nie byłam zmęczona. Zjadłam obiad i usiadłam do komputera. Minęła godzina, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Ktoś do ciebie córciu - Krzyknęła mama z przedpokoju.
Zdjęłam słuchawki i pobiegłam do przedpokoju. W drzwiach stała zapłakana Martyna, podeszłam i przytuliłam się do niej.
- Co się stało kochanie? - Spytałam się czule i zaprowadziłam ją do mojego pokoju.
- Widziałam...widziałam...go. - Martyna próbowała mi powiedzieć, lecz wydawało się, jakby każde słowo sprawiało jej ból.
- Już dobrze, poczekaj tu chwile. - dałam jej kawałek czekolady.
Gdy Martyna już się uspokoiła. opowiedziała mi, że widziała jak jej chłopak Karol całował Asię. Dziewczynę z równoległej klasy.
Gdy kładłam się spać dostałam sms od Bartka.
" Jak minął dzień"

_______________________________________________
Dziękuje za wszystkie komentarze, Rozdział dziś troszkę dłuższy :)
Zasada ta sama 5 komentarzy = rozdział

nalnana

sobota, 1 czerwca 2013

ROZDZIAŁ V
- Ania… - usłyszałam mamę wołającą mnie z drugiego pokoju.
- Idę, idę. – Stanęłam w dzwiach dużego pokoju, mama siedziała na bezowej sofie ze skóry. Wychyliła głowę zza komputera i uśmiechnęła się.
- Pójdz proszę z Mateuszem na plac zabaw, jego tak roznosi, a ja mam dużo pracy. – Mamusia spojrzała się na mnie mina dziecka, które chciałoby dostać lizaka. Ponieważ nie miałam za bardzo nic do roboty, zgodziłam się na tę propozycje.
Było ciepło, na niebie widniały chmury, które układały się w przeróżne kształty. Pamiętam, że jak byłam mniejsza bardzo lubiła, siadać  z mamą na łące, patrzeć w niebo i używać swojej wyobraźni by znajdywać w nich zwierzęta, postacie z bajek i inne dziwne stworki.
W drodze na plac zabaw kupiłam nam lody, gdy doszliśmy na miejsce oczywiście niezgodnie z zaleceniami mamy zamiast obserwować brata, usiadłam  na ławce, włożyłam słuchawki i patrzyłam ssie w niebo. Przed oczami przeleciała mi chmura, która przypominała słonia, a kolejna helikopter…
- Hej. – Zza swoich pleców usłyszałam znajomy głos.
- O cześć. – Przywitałam go serdecznym uśmiechem i wyjęłam słuchawki z uszu.
- Mogę się przysiąść ?
- Jasne. – I znów się uśmiechnęłam. Chłopak przysiadł koło mnie i poczułam fale męskich perfum. Bartek był ładny, nie można powiedzieć, ze nie. Ale jakoś nigdy nie podobał i się specjalnie .Może dlatego, iż nie znałam go dobrze.
- Co tu robisz? – Zapytał uśmiechając  się zawadiacko.
- Pilnuje potwora, a ty? – Chłopak roześmiał się.
- Zabawna jesteś wiesz? Ja? Zobaczyłem ciebie i postanowiłem podejść. – Poczułam, że właśnie w tym momencie się rumienie. Bartek zdjął okulary i spojrzał mi w oczy swymi dość dużymi o koloru czekolady. To był już chwyt poniżej pasa. Momentalnie moje policzki stały się czerwone, a ja nic nie mogłam na to poradzić.
Spojrzałam w stronę placu, by odwrócić wzrok i przy okazji odszukać brata. Nagle z niewielkiej drewnianej zjeżdżali, dobiegł mnie płacz mojego brata. Mateusz najprawdopodobniej z niej spadł, leżał na piasku pod zjeżdżalnią płacząc. Zerwałam się z ławki by lecieć mu pomóc, nim się obejrzałam Bartek niósł go na rekach. Zabrałam od niego brata i mocno przytuliłam.
- Coś się stało - Spytałam się Mateusza, ale nie musiałam długo czekać na odpowiedz, bo zauważyłam że otarł sobie lewe kolano.
- Boli cię jeszcze coś? - Tym razem zapytał Bartek. Mały pokiwał przecząco galową, wycierając zapłakane oczy.
Bartek niósł Mateusza przez cala drogę do domu.
- Dziękuję ci - dałam mu buziaka w policzek i zabrałam Matiego. Bartek uśmiechnął się i poszedł.
Nie było mamy w domu, znalazłam tylko kartkę, że jest u sąsiadki. No wiec musimy poradzić sobie sami. Wzięłam z łazienki wodę utlenioną i plaster, obmyłam mu kolano - muszę przyznać, ze był bardzo dzielny i przykleiłam plaster.
- Już w porządku? - Zapytałam się małego.\
- Tak - uśmiechnął się i przytulił do mnie.
Gdy wróciła mama opowiedziałam jej cała historie pomijając Bartka. Mateusz potwierdził moja wersje. Wiedziałam po prostu, ze mama była by zła, ze zamiast patrzeć na brata zajmowałam się chłopakiem.
Gdy położyłam się do łózka, myślałam o dzisiejszym zdarzeniu. Nie znałam Bartka z tej strony, może jeszcze mnie czymś zaskoczy.
_______________________________________________________

No to jest rozdział 5, wiem ze jest 7 komentarzy, a miało być 8, no ale niech będzie. W końcu jest dzień dziecka :))
Zasadę zmienię bo widać, ze 8 komentarzy to za dużo no to niech będzie 5 komentarzy = rozdział

niedziela, 26 maja 2013


ROZDZIAŁ IV
( Part 2)
Szłam długim korytarzem, mijając śmiejących się ludzi. Szukałam wzrokiem sali nr 15 - sala j.niemieckiego. Nagle zobaczyłam kolejna wartkie lecącą w moim kierunku.
- Ankaaa - Krzyczała Kamila na całe gardło, wpadając na mnie.
- Cicho debilko, chcesz by cała szkoła znała moje imię. - Położyłam palec na ustach Kamy, a ta parsknęła śmiechem.
- Tak! - Kama spojrzała na mnie swymi zielonymi oczkami. Miała czarne, krótkie włosy i promienny uśmiech.
Doszłam razem z nią pod klasę i zadzwonił dzwonek. Nie lubię niemca i nigdy go nie polubię, dlatego lekcja strasznie mi się ciągnęła, Dobrze, że dzisiaj są wystawiane oceny  próbne, to chociaż lekcje są troszkę luźniejsze. Gdy tylko wyszliśmy  z  klasy przybiegłam do Gośki, która była w innej grupie z niemieckiego i właśnie wychodziła z klasy.
- Hejka, nie wyrobiłam się. - Popatrzyła na nią ze smutkiem.
- Trudno, a wiesz pani mnie pocałowała w policzek, jakbyś była to też by cie pocałowała - Gośka uśmiechnęła się pokazując szereg zębów.
- Hej, byłaś u Słowika - doleciała do nas Ala.
- Spadaj, choć Ania  - Małgi obróciła się na pięcie.
Szłyśmy korytarzem i doleciał do nas chłopak o Czarnych włosach i brązowych oczach.
- Siemka. - Uśmiechnął się, odwzajemniłam uśmiech.
-  Pa - dziewczyna odciągnęła mnie od chłopaka, mocnym szarpnięciem.
- Ałł.. Co się stało? - Spytałam.
- Nic, długa historia. - odwróciła głowę w inna stronę.
- Chodzi o Łukasza? - Był to chłopak Gosi, który przyjaźnił się z Bartkiem. Niestety nie chodził do naszej szkoły.
- Taaa...potem ci powiem - Właśnie podeszła do nas Martyna.
- Był dzisiaj Karol na niemcu ? - Spytała mnie.
- Taa, gdzieś poszedł z Czarkiem. - I w tym właśnie momencie zdałam sobie pytanie czemu Gosia i Martyna maja chłopaków, a ja NIE??
- Co się tak smutasz? - Wyrwała mnie z rozmyśleń Martyna .
- A nic, nic - Uśmiechnęłam się.
Za rogu wyjrzał Karol i Martyna pobiegła go przytulić. Wyglądało to naprawdę słodko. Choć nie lubiłam go, dla Martyny go znosiłam. Był to wysoki brunet, miał ciemne oczy, na które opadała grzywka.
Następna lekcją była geografia...nie lubię tej wrednej baby, potem polski, matma i chemia.
Po szkole poszłam od razu do domu. Zjadłam obiad - spaghetti i usiadłam w pokoju z moja ulubioną książką.: "  Może to było tylko złudzenie... sen...Te chwile wydawały mi się tak magiczne... Spacerowałam w nocnej koszuli po  willi przyglądając  się z zachwytem tym rzeczom, których wcześniej nie dostrzegałam.  Zapewne powinnam się wystraszyć,   byłam sama w domu w którym zawsze tętniło  życie, ale mnie przepełniała jakaś dziwna euforia. Każde spojrzenie sprawiało mi ogromną  przyjemność. "
Zamknęłam książkę, założyłam słuchawki i rozmyślałam....o tym co rozmyślałam jeszcze w szkole...a mianowicie chłopaku. Przypomniałam sobie mojego pierwszego i schowałam głowę w poduszkę...
Pamiętam… to było na koloniach...miał na imię Sebastian.... oh! On nawet nie był za ładny, nie wiem  co mi się w nim podobało. Po koloniach już nie miałam z nim kontaktu, a że nie pojechałam nie spotkałam już go więcej. I na całe szczęście.. Potrząsnęłam głową jakby to wspomnienie miało wylecieć z mojej głowy.
____________________________________________________

No ta macie 2 część :)
Dziękuje, za wszystkie komentarze i oczywiście proszę o więcej :*
Zasada ta sama co poprzednio : 8 komentarzy = rozdział.

nalnana

piątek, 24 maja 2013


ROZDZIAŁ IV
(Part 1)
Przeciągnęłam się na łóżku. O...budzik jeszcze nie zadzwonił. Która jest godzina?- Spojrzałam na zegarek, wskazywał 7.36. Ale wcześnie, jak mogłam się już obudzić. Przeciągnęłam się jeszcze raz
- Auuu...- Wydobyłam z siebie głośne jęk, spadając z łóżka.
Do pokoju weszła mama, była jeszcze piżamie.
- Co się dzieje? - Spytała.
- Spadłam z łóżka
- A, a już myślałam, że coś ci się stało. - Mama zaśmiała się.
- No, dzięki ja tu spadam z łóżka, a ty mówisz, że nic się nie stało.
Naszą "rozmowę" przerwał dźwięk mojego dzwonka. Dzwoniła Gośka.
- Aniu, kochanie, wiesz jak ja cię lubię.
- Pani Słowińska?
- Jak ty mnie dobrze znasz, zaczyna o 8.50, więc musimy być o 8.45
- Nie chce mi się.
- No weź
- Zobaczę czy się wyrobie.
- Ok, to pa!
- Hej!
Rozłączyłam się i poszłam do kuchni na śniadanie. Matti zostawał dzisiaj w domu, więc miałam nadzieje, że pewnie będzie długo spał. Niestety to była tylko nadzieja. Zobaczyłam go w kuchni jedzącego płatki. Blondynek był jeszcze w piżamie, siedział roześmiany i zajadał się czekoladowymi kuleczkami. Nie chciałam mu psuć humoru, bo to nie jest tak, że go nienawidziłam, kochałam go w końcu był to mój brat. Może czasem mnie wkurzał, ale jednak zawsze sie o niego martwiłam.
- Hejka.
- Zobacz, co było w płatkach - Mateusz podał mi do ręki plastikowego dinozaura.
- Śliczny - Pogłaskałam brata po głowie i oddalam zabawkę.
Na śniadanie zjadłam kanapkę z dżemem truskawkowym, ubrałam się w czarne spodnie, białą bluzeczkę z krótkim rękawem i szary sweterek. Niestety u nas w szkole można nosić tylko takie kolory. Po drodze do szkoły słuchałam muzyki. Szłam ulicami nucąc ulubioną piosenkę. Piękna pogoda - pomyślałam. Świeciło słońce i było dość ciepło. Tak idąc obserwowałam ludzi dookoła. Naprawdę można wiele tak zboczyć. Dużo osób robi np; głupie miny, albo kłóci się przez telefon. To śmiesznie wygląda.
W końcu stanęłam przed niewielkim beżowym budynkiem. Weszłam do szkoły, nagle nadleciał do mnie ciemnowłosy chudzielec w zielonej bejsbolówce. Wtuliła się we mnie mocno, prawie łamiąc mi żebra.
- Hej, Martyna.
- Siemka.
- Wiesz, że łamiesz mi żebra?
- No pewnie, właśnie tak ma być - Oderwała się ode mnie. Patrzyła się na mnie brązowymi oczami, jej włosy opadały na ramiona. Ona jest naprawdę ładna pomyślałam.

___________________________________________________________
Przepraszam, że podzieliłam ten rozdział na dwie części, ale byłby troszkę za długi.
Ponieważ tak dobrze nam idzie zmieniam trochę zasadę 8 komentarzy = rozdział .
I jeszcze jedno, teraz kolejne rozdziały będą pojawiać się możliwe iż w większych odstępach czasu.

nalnana


czwartek, 23 maja 2013


ROZDZIAŁ III
Obudziły mnie rano wrzaski Mattiego, śpiewał czołówkę jakiejś bajki. O Boże.... czy on zawsze musi się tak drzeć. Wbiegłam do salony, gdzie mój braciszek szalał.
- Zamknij się! - Krzyknęłam na całe gardło.
- Sama się zamknij. - Odszczeknął się!
- Masz szczęście...zaraz, gdzie są rodzice.
- Gdzieś pojechali, kazali mi powiedzieć, że masz śniadanie w kuchni. - Wskazał ręką w kierunku kuchni. Przypomniałam sobie, ze jestem głodna i pobiegłam do kuchni. Na stole leżał talerz z kanapka, była z białym serem....Blee...ale obrzydlistwo. Obok leżała kartka :  Pojechaliśmy do sklepu, niedługo będziemy. Odrób lekcje i bądź mila dla brata.Kochamy cię.
Mama i Tata
Poszłam do mojego pokoju, otworzyłam szafę, nie mogłam się zdecydować. W końcu wybrałam niebieskie rurki, koronkowa bluzkę i szare bolerko.No, trzeba zrobić lekcje... Jest niedziela, a ja nie mam nic zrobione Wyjęłam z plecaka książki. Od czego zaczniemy? Może chemia, nienawidzę jej, no ale cóż lekcje trzeba zrobić. Otworzyłam zeszyt i zaczęłam czytać polecenie. Zadanie nie było trudne, więc uporałam się z nim szybko. I tak skończyłam wszystko. Była jakaś 14, kiedy przyjechali rodzice. Pomogłam mamie rozpakować zakupy i poszłam zadzwonić do Goski.
- Hej, trochę mi nudno może wpadniesz?
- Czekaj spytam mamy ( chwila przerwy) Ok, mogę. A będzie jeszcze ktoś?
- Zamierzałam zadzwonić do Ali, ale nie wiem czy przyjdzie.
- Ok, to będę za...a właściwie za ile muszę być??
- Nie wiem jak najszybciej.
- To będę za godzinkę.
- NAJSZYBCIEJ!! - Wrzasnęłam do telefonu.
- Też cię kocham! - Po drugiej stronie było słychać cmokniecie i się rozłączyła.
Zadzwoniłam do Ali tez się zgodziła. Ponieważ mieszkała bardzo blisko mnie przyszła zaraz po naszej rozmowie.
- Hej! -  Rzuciłam się przyjaciółce na szyje.
- Siemka, śliczna bluzka
- Dziękuje - Spojrzałam się na Ale ,była ubrana w jasne brązowe rurki i różowa bluzkę.
Zaprosiłam ją do pokoju, przyniosłam paczkę słonych orzeszków i usiadłam na pufie obok Ali.
- Przyjdzie jeszcze Gosia. - Spojrzałam się koleżankę, jej piwne oczy były wpatrzone w jakiś punkt w podłodze. Brązowa grzywka spadała na oczy. Jej to naprawdę nie przeszkadzało? Ja bym tak nie mogła, nie lubię gdy włosy wchodzą w oczy. Dopiero teraz się spostrzegłam  że Ala miała dużo brązowego w sobie, jeśli tak to można nazwać - oczy, włosy, spodnie, no i buty. Zaśmiałam się w duchu. Dobrze jej było w brązowym.
- Tak, to fajnie. Co będziemy robić.
- Może pójdziemy do kina? - Zaproponowałam
- Czemu nie, mi pasuje - Dziewczyna uśmiechnęła się, znów na nią popatrzyłam.
- Co? Coś nie tak - Spytała odpowiednim tonem i miną, zawsze tak robiła.
- Nie, nic. - Zaśmiałam się, Ala spojrzała na mnie z miną, której nie można do niczego porównać. Była  jej osobista i to właśnie w niej kochałam. Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi, przyszła Gośka.
- Hejka - Doszła do mnie i dała mi buziaka w policzek.
- No witaj, miała być godzina, a tymczasem od naszej rozmowy minęło półtorej.
- Oj, kto by to liczył - Powiedziała z irytacją.
- JA! - Wskazałam ręką na siebie.
- No nareszcie wyglądasz jak człowiek! - To był tzw. komplement Gośki!
- Haha, dzięki, ty też niczego sobie. - Spojrzałam na dziewczynę, dziś miała już kręcone włosy. Ubrała się w    jasnozieloną sukienkę i brązowe sandałki.
Małgosia weszła do mojego pokoju, przywitała się z Alą i usiadła na brzegu mego łóżka.
- No to co, idziemy do kina - Pytanie było głównie skierowane do Małgosi, bo Alę już pytałam.
- No pewnie, ale na co?
Ustaliłyśmy i poszłyśmy. Kino znajdowało się blisko mnie więc nie miałyśmy problemów z dostaniem się. Film był superowy, odprowadziłyśmy z Alą, Małgosie do domu i rozeszłyśmy się. No i kolejny dzień uważam za udany. Po powrocie do domu, oglądałam jeszcze jakiś serial z rodzicami i bratem, po czym poszłam się położyć. Słuchając muzyki zasnęłam.
_____________________________________________________

I o to jest kolejny rozdział ;d
Dziękuje za wszystkie komentarze i oczywiście proszę o więcej ;)
Zasada ta sama 5 komentarzy = rozdział

nalnana


środa, 22 maja 2013



ROZDZIAŁ II
Weszłam do domu Gosi, stałam tak w wąskim niebieskim korytarzyku, gdy podeszła do mnie Umka.  to Kotka Gośki - miała takie miękkie, brązowe futerko. Przewinęła się koło mnie, ocierając się o moją nogę.
- Wiesz, ona cię bardziej lubi niż Kaśkę.- Odezwała się Małgi.
- Tak, a kiedyś jej się bałam! - Uśmiechnęłam się do koleżanki.
Małgosia zaprosiła mnie do swojego pokoju, usiadłam na czarnym krześle, przy brązowym biurku.
- No to co, idziemy po Oliwie i Kasie? - Spytałam i spojrzałam się na dziewczynę. Ta się uśmiechnęła, ale po chwili mina jej zrzedła.
- Po Kaśke?
- A co znów się z nią pokłóciłaś? - Dziewczyna spuściła głowę w dół.
- No może, troszczę.
- To będzie odpowiednia okazja by się pogodzić! - pociągnęłam koleżankę za rękę, ona złapała tylko szybko klucze z szafki i wybiegłyśmy z domu. Po drodze zadzwoniłam do Oliwki i poinformowałam ja o tym, że do niej idziemy. Była u niej Kasia, więc nie musiałyśmy iść pod jej dom.
Gdy byłyśmy już pod domem Oliwi, Gosia głośno westchnęła. Uśmiechnęłam się do niej i złapałam ja za rękę.
- Hej! - Rzuciła się na mnie szczupła, długowłosa blondynka, o niebieskich oczach i dała buziaka w policzek.
- Siemka. - Uśmiechnęłam się i oderwałam ją od siebie.
Oliwka spojrzała na bluzkę Gosi, pocałowała ją w policzek i powiedziała " No pewnie, że za ciebie wyjdę". Małgi patrzyła na dziewczynę z przerażeniem w oczach, a jak parsknęłam śmiechem.
- To nie dla ciebie zarezerwowane. - Powiedziałam dławiąc się ze śmiechu.
- To będzie foch!- Oliwia udawała obrażoną.
- Co tu tak wesoło? - Nagle zza Oliwi wyłoniła się urocza buźka Kaśki.
- Hej! - Rzuciłam się na koleżankę i spojrzałam na Małgosie.
- Cześć - Gośka zwróciła się do Kaski i przytuliła ją.
-  Przepraszam.
- Nie, to ja przepraszam.
Weszłyśmy wszystkie do pokoju Oliwki. Był niebieski, a na ścianach znajdowała się masa rysunki, Oli miała wielki talent.
- Ej, a tobie to nie za gorąco? - Spytała z irytacją w głosie Oliwkę. Która była ubrana w białe rurki, beżową bluzkę i jasnoróżowe bolerko.
- A nie! - Dziewczyna stanęła przed lustrem i obróciła się, podeszła do niej Kaśka i zepchnęła ja tyłkiem.
- Aaaaa, to bolało - parsknęłyśmy wszystkie śmiechem.
Kasia zaczęła robić przed lustrem głupie miny, dołączyłam się do niej. Nagłe ktoś, a właściwie Oliwia dał mi klapsa.
- Tak, wyglądasz sexi - Zanim się obejrzałam Kaśka i Gosia tarzały się ze śmiechu na podłodze.
- Ktoś tu jest chyba nie wyżyty seksualnie?
- Ciekawe kto?
Resztę dnia spędziłyśmy włócząc się i robiąc sobie nawzajem i innym żarty. Zabawę miałyśmy przednia, wróciłam do domu w doskonałym nastroju. Ponieważ było już późno, wzięłam kąpiel i poszłam od razu spać.
______________________________________________

Postanowiłam wprowadzić taka zasadę 5 komentarzy = rozdział, Za jakiś czas może podniosę cenę ;) Dziękuję za wszystkie komentarze.
nalnana

wtorek, 21 maja 2013


ROZDZIAŁ I :P
 Obudziły mnie promienie słońca, wpadające do mojego pokoju prze okno. - O tak, to jest to sobota. Uwielbiam ją, to mój ulubiony dzień i jeszcze to, że jest wiosna, po prostu MEGA!! Ten dzień na prawdę zapowiada się obiecująco. Poleżałam tak jeszcze przez chwile i postanowiłam wstać. Oczywiście nie byłam pierwsza - mama od samego rana krzątała się w kuchni, robiąc naleśniki, a mój sześcioletni braciszek biegał po  swoim pokoju wykrzykując jakieś dialogi z bajek. No tak, czyli przykładowy sobotni poranek. Tata także wstał, jeszcze w piżamach wszyscy poszliśmy jeść śniadanie.
- I jak tam, dużo lekcji masz na poniedziałek... - zaczęła mama, a zapowiadało się tak fajnie.
- Nie.. - burknęłam pod nosem
- Mamo, jestem jeszcze głodny - Mateusz przerwał nasz, jakże interesujący dialog.
- Zamknij się, ty zawsze musisz się tak drzeć? - Wydarłam się na brata.
- Anka- jak ty się odzywasz do brata! -Zwrócił mi uwagę tata.
- No właśnie- Mati, o OMG, ale on mnie wkurza!!
Uszczypnęłam brata w bok.
- Aaa!! Mamo ona mnie bije! - Wrzasnął  brat.
- Po pierwsze, to nie bije, tylko szczypie, a po drugie należało ci się - uśmiechnęłam się szyderczo do brata.
- Spokój - zakończyła naszą kłótnie mama.
Po śniadaniu, poszłam do łazienki, ubrałam się i wróciłam do pokoju. Założyłam słuchawki i włączyłam mp3, rozmyślałam o szkole i znajomych, Moje przemyślenia przerwał dzwonek telefonu, dzwoniła Małgosia.
- Hej, wyjdziesz na dwór?
- Ok, a gdzie jesteś?
- Jeszcze w domu.
- Ok, to będę, u ciebie za półgodziny.
- To do zobaczenia.
- Pa.
Gdy skończyłam rozmowę, wleciałam do kuchni;
- Mamo,  wychodzę na dwór.
- Ok, a gdzie idziesz? - Spytała mama. A tak właściwie po co jej to, ona wychodzi  czy ja?
- Do Gośki.
- Tylko uważaj jak będziesz przechodziła przez ulice- drażniła się zemną mama.
- Mamo! Nie mam pięciu lat, w przeciwieństwie do niektórych.- Spojrzałam na mojego brata, układającego klocki na bacie kuchennym.
- Ja mam już 6!! - Odezwał się.
- A zachowujesz się jakbyś miał 3- Pokazałam mu język.
- A ty.. - Zaczął się jąkać.
- Jak byś była w wieku twego brata - W traciła się mama głaszcząc Mattiego po głowie. On wtulił się w mamę i pokazał język. Odwdzięczyłam się tym samym.
- To ja lecę pa!
- Pa córciu - krzyknęła mama.
Założyłam tenisówki i wybiegłam z domu, szłam ulicami rozmyślając co będę robiła z Gośką. Pewnie pójdziemy jeszcze po Kaśkę i Oliwie, No zobaczymy. Gdy już dotarłam na miejsce, spojrzałam na niebiesko-żółty wysoki blog. Dobrze znałam to miejsce często tu przychodziłam. Doszłam do ostatniej klatki i wcisnęłam numerek 105. Po chwili usłyszałam głos koleżanki i weszłam na górę. Trochę tego było ( chodzi o schody) ,ale uporałam się szybko i stanęłam pod brązowymi drzwiami. Po chwili drzwi otworzyła zielonooka brunetka. Jej zazwyczaj kręcone włosy, były teraz wyprostowane, patrzyła się na mnie i uśmiechała, odsłaniając swoje białe zęby. Była ubrana w białą bluzkę z napisem "Marry Me" i krótkie czarne szorty. Gosia była strasznie chuda, ale w tym stroju wyglądała na prawdę fajnie.
- Hej - dziewczyna rzuciła mi się na szyje.
- Cześć, jest ktoś w domu? -  Spytałam odrywając się z uścisku.
- Nie, wchodź

____________________________________________________
No to napisałam pierwszy rozdział. Mam nadzieje że wam się podoba :P Proszę o komentarze XD
Pozdrawiam :**
nalnana

poniedziałek, 20 maja 2013


PROLOG ^^

Nareszcie wiosna, za oknem słychać śpiew ptaków, wszystko budzi się do życia. Uwielbiam ją, to moja ulubiona pora roku. Większość ludzi mówi że najbardziej lubią lato, a to wszystko tylko dlatego że wakacje i tak dalej... A gdyby spojrzeć na to inaczej, myślę że gdyby wakacje były w jesień, to wszyscy by mówili że ją najbardziej lubią. Według mnie lato jest zbyt gorące i gdyby nie wakacje to nie wiem czy bym je lubiła .
No ale powróćmy do teraźniejszości, właściwie nie mam pojęcia co dzisiaj napisać. Zacząć taki blog jest strasznie trudno. Na prawdę nie mam pojęci jak zacząć, zawsze jest tak że wiem co napisać w 3,4 rozdziało, ale jak zacząć nie mam pojęcia. Może więc zostawię to wam, albo nie do by było nie w porządku przecież to ja to pisze, a nie wy :P Ok już chyba wiem jaki będzie początek, ale to dopiero jutro więc na razie tyle xD


nalnana
_____________________________________________________
PS: Może to nie do końca taki typowy prolog, ale mam nadzieje, ze choć trochę zainteresowałam. Będę wdzięczna jeżeli zostawisz komentarz :P
Cześć wszystkim :p
Nie wiem, co mnie naszło, ale postanowiłam założyć bloga z opowiadaniem ;)
Opowiadanie to będzie dość nietypowe, ponieważ będzie zawierać niektóre prawdziwe, ale i także zmyślone zdarzenia. No więc serdecznie zapraszam. Mam nadzieje, ze wam się spodoba ;d


nalnana